Mam dla was kilka zdjęć chłopaków.
Całe jedzenia dla naszego głodomorka Nialla. !!
Tłum fanek ktore czekają na podpisanie płyty,
Harry robi Aku Ku. !!:*
środa, 14 marca 2012
WOW 500 WEJŚĆ
I taka niespodzianka. Zdjęcia chłopaków z wczoraj i dzisiaj.
To zdjęcie extra. Niall ze swoimi skarpetkami.
Rozdział 12 ,,Halo... Kochasz mnie jeszcze''
Dzięki za te 3 prawdziwe komentarze, Cieszę się choć jest ich tak mało. I dlatego proszę. Jeśli czytacie mojego bloga to komentujcie go. To ważne.
~~~~~~~~
- Was wszystkich odpowiedziałam- śmiejąc sie
- To co robimy niedźwiadka- oznajmił Niall. Tuliliśmy się do siebie jak Teletubisie. Trwało to dość długo. Chłopcy zaczęli ściskać nas coraz mocniej.
- Dusicie nas!- wykrzczałam. Ale ci jednaknie odpuszczali. Wyrwałam się im.- Ide do waszego autobusu.!- miałam nadzieje że Harry mnie usłyszy. Ale ten nic nie zrobil. A ja udałam się w strony ich pojazdu. Wdrapałam się na łózko Harrego. Zalożyłam słuchawki na uszy i popadłam w głęboki sen. Śniły mi się bardzo ciekawe rzeczy. Jednorożce na tęczy sa bardzo ciekawe. Dowiedziałam się że na końcu tęczy jest garnek ze złotymi monetami. Ten sen był bardzo pouczający.
Obudziłam się wcześnie. Pamiętalam że usunęłam na łóżku Hazzy. Lecz jego tam nie było. A koło mnie było pościelone łóżko. Odwróciłam się i zobaczyłam jak Lokaty śpi na kanapie. Zeszłam z łóżka i podeszłam pod kanape. Stanęłam nad Harry i patrzylam jak śpi. Położyłam się koło niego. Przez rok spałam bez niego a ten nie raczył dziś położyć się koło mnie. Wtuliłam się w jego pierś. A ten spał jak zabity. Przytulił się do mnie ale to pewnie odruchowo. Zaczęłam bawić się jego lokami.
- Kobieto. Zostaw moje loki- szepnął mi do ucha, chwytając moję rękę. Tę która bawiła się jego włosami.-Moimi włosami mogą się bawić tylko osby które kocham.- dopowiedział z chytrym uszmieszkiem.
- Czyli mnie nie kochasz?- zapytałam. Próbując nie wybuchnąć śmiechem- To po co ja wczoraj dla ciebie śpiewałam przed tysiącami piszczących dziewczyn, hę?- zapytałam. Wiedziałam że on o tym nic nie wiedział bo spał.
- Ty śpiewałaś wczoraj? Kiedy?- zapytał otwierając oczy.
- Jak spałeś- odpwoedziałam patrząc w tę głębie. Gdy tylko patrzyłam w jego zielone tęczowki w moim brzuchu motylko bawiły się w berka. Kochalam go nad życie. Zbliżyłam swoją twarz do jego. Czułam jego oddech na moich ustach. Lecz czekałam aż to on zrobi ten krok. Lecz on tylko patrzył się w moje oczy. - Masz zamiar się tylko gapić w moje oczy czy mnie wkoncu pocałujesz.?- zapytałam . Ten po chwili wpił się w moje wargi. Całował mnie bardzo delikatnie. Czułam jak podczas pacłunku uśmiecha się. Otworzyłam oczy nie odrywając się od niego. W autobusie nikogo nie było. Wszyscy pewnie spali w hotelu. Zamknęłam oczy i zaczęłam całować go bardziej namętnie. Włożyłam ręcę pod jego koszulke.- Mógłbyś częściej chodzić na siłownie- powiedziałam między pocalunkami. Pojeździłam ręką po jego klacie. Poczułam jak on wkłada swoję rękę pod mój t-shirt, próbował odpiąć mój stanik. Lecz nie udalo mu się to , bo odpięcie mialam z przodu.- Oj kochany. Ja mam odpięcie gdzie indziej- powiedzialam odrywając się od niego na sekundkę. Harry wstał, wziął mnie na ręce i zaprowadzil do łożka. Rzucił mnie na miękki materac u usiadł na mnie rozkrakiem. Zdjął z siebie swoj podkoszulek i dobierał się do mojego. Lecz ja zaprotestowałam.
- Nie spałeś dzisiaj ze mną.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Nie było miejsca koło ciebie. Rozwaliłaś się jak byś byla na swoim- powiedzial poruszjąc przy tym brwiami.
- Koło ciebie też nie było ,ale jak chciałeś mi stanik odpiąć to ci to nie przeszkadzało- zepchnęłam go z siebie. Po czym wylądowal na podlodze. Wstałam z łóżko z zamiarem by opuścić autobus. Przeszłam przez niego. Lecz ten złapał mnie za nogę. Wywalilam się koło niego. Położył się na mnie i namiętnie pocałował. Ja nie odwazjemniłam go choc moje serce mowiło co innego.
- EJ. Chodźcie na śniadanie- zadarł się Louis z marchewka w gębie- Oj nie wiedziałem że wy tu ten teges. Nie przeszkadzam- powiedział z usmieszkiemna twarzt. Harry wrócił do całowania.
- ALe śniadanie już czeka. Jak cos- znów waprował Loui.
- Louis, zajmij się proszę Daria i wynoś się stąd- wydarł się Hazza. Ja popatrzyłam na Louis ten zaczął udawać że płacze. Zapchnęłam Harrego z siebie. Znowu. Podeszłam do Louisa, pacałowałam go w policzek.
- Nie przyjmuj się tym bezszczelnym dzieckeim- powiedzialam Louisowi wskazując na Herrego. - Chodź idziemy na śniadanie- powiedzial Luli i udaliśmy się do hotelowej jadalni. Nałożyłam sobie na talerz jakąs sałatkę z marchewkami. usiadłam przy stole gdzie byli już wszyscy. Zaczęłam zajadać sie sałatką. Lecz nie sprobowałam nawet marchewek bo Louis wszystkie mi podebrał.
- Dzien dobry wszystkim - powiedział Harry.- O ktoś zajął moje miejsce- popatrzył na mnie.
- Przykro mi. Czabyło wstać z podlogi a nie tulić się do niej- powiedziałam. Ten poszedł wziął sobie cos do jedzenia i usiadł mi na kolanach.- Kochanie nie jestes za lekki.- powiedziałam bo nogi zaczęły mi drętwieć.
- Wytrzymasz- odparł. Nie wiedziałam co sie z nim działo. Byl jakiś dziwny.
- Harry. Zejdź bo mi krew do nog nie dopływa. - zszedł . Podniósł mnie krzesła a sam na nie siadł. Chwycił mnie w biodrach i przyciągnął tak że teraz ja siedziałam na jego kolanach. Pocałowałam go delikatnie w usta.- Kocham Cię- szpepnęłam mu do ucha.
- Możesz powtórzyć bo nie slyszłem- odpowiedział z uśmiechem na twarzy. Bawil się przy tym brwiami.
- Kocham cię - szepnęłam mu znow trochę głośniej.
- CO?- zapytał znow.
- Kocham cię- pwiedzialam normalnym tonem.
- Co - wydarł się
- Kocham cię- wykrzczała. Wszyscy ludzi gapili się na mnie.- Przepraszam ale on nie dosłyszy- tłumaczyłam sie.- Ty idioto- powiedziałam Harremu.
- Obrażam się- powiedział i zepchnął mnie ze swoich kolan. Wylądowałam na podłodze.
- Chodź do Tatuśka- powiedział Liam. Wystawiłam język Lokowatemu i poszłam usiąść na Liamie.
- Dzięki- powiedzialam całując go w policzek. Zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się do garderoby chłopaków. Dziś miał odbyć się drugi koncert. A po nim prosto do Londynu. W koncu ich trasa dobiega końcu.
- Chłopcy. Musze teraz wrocić do domu. Musze pogadać z babcią i z mama Dominiki. Musimy sie spakować- powiedziałam.
- Jasne.- odpowiedzieli chórkiem. Z jakiegos powodu Harry siedział i się nie odzywał.
- Zawiezie nas ktoś- dodałam bo nie skapowali oco mi chodzilo. Chwila ciszy. Nikt sie nie odezwal.
- Ja was zawioze- powiedził Liam.- Bo Harremu się dupy nie chce ruszyć żeby dziewczynę do domu odwieść- dodał.
- Też cię kocham Liam- powiedział Harry podchodząc do Liamai calując go w policzek. Liam wytarł policzek ze śliny Hazzy.
- Chodcie- wzięłam Mimi za rękę. I poszłyśmy za Tutśkiem. Liam otworzył nam drzwi. Lecz ja wsiadłam do tyłu zamykając za sobą drzwi. Chcialam dać do zrozumienia że chce być sama. Na to Liam otworzył Dominice drzwi obok kierowcy.
- CO z Tobą- powiedziała Dominika gdy Liam okrązał samochod by usiąśc na miejscu kierowy.
- Pomagam Ci. Widze jak patrzysz na Liama. A teraz zagadaj do niego - powiedzialam. SKonczyłam akurat w tym momecie kiedy Liam wsiadał. Jechaliśmy w ciszy. Li włączył radio na polskiej statcji. Leciało Ai Se Eu Te Pego. W tym samym czasie wraz z Dominiką zaczęłyśmy śpiewać. Kochamy tą piosenkę.
- Boże, jak można to śpiewać.- dodał Liam składając ręce jak by się modlił. Piosenka skonczyła się a za nią leciało ,, What Makes You Beautiful'' Tym razem to on zaczął śpiewać.
- Boże, Jak można to śpiewać- przedrzeźniałam go. Dojechaliśmy w jakieś 30 minut. Zaprosiłam Liama do środka. Lecz siedział cicho bo nic nie rozumiał. Poprosilam Dominikę żeby przyprowadzila mame do moje babci. Miałyśmy razem im to wytłumaczyć. W koncu są wakacje więc powinny się zgodzić na nasz wyjazd. Tak jak myślałam zgodziły się. Spakowała się dość szybko bo Liam mi pomagał. Gdy skończyłam pożegnałam się babcią i resztą. Gdy wyszlam z domu widzialam jak Dominika całuje się z Liamem. Nie chcialam im przeszkadzać. Wyjełam telefoni zrobilam im zdjęcie. Na moje nieszczęście musiał wydać dźwięk przy tym.
- Nie chciałam wam przerywać, ale musimy jechac- dodalam. Tym razem nie miałam żadnych oporów z miejscem z tyłu, lecz Mimi poszła od razu na miejsce koło kierowcy. ucieszyłam się . Była szczęśliwa. A tylko to się liczy.
- Ej. Liam..-zaczęłam- Nie wiesz czy grupa Danielle będzie tańczyla jak bd śpiewać.
- Właściwie to nie- odpwiedzial.- Zadzwoń do chlopakow oni będą wiedzieli.
- Przeciesz zaraz tam będziemy. Po co dzwonić skoro można się osobiście zapytać- dodała Dominika. Dojechaliśmy. Przed bramą czekał Harry. Ucieszylam się. Wysiadłam z auta. aLe ten tylko podszedł do bagażnika i wyjął nasz walizki. Zaniósł je do aotobusu. Stałam jak wryta.
- Nawet się nie przywitasz- zapytałam.
- Przeciesz 2 godziny temu się widzieliśmy- odpowiedział. Nie wytrzymałam . Wzięłam go za rękę i pociągłam w strone parku. Usiedliśmy na ławce.
- Harry. Kiedyś 2 godzin nie mogliśmy bez siebie wytrzymać. A teraz nawet zwykłego ,, cześć'' nie chcesz mi powiedzieć.- zaczęłam swój monolog- Co się stalo przez ten rok. Wytłumacz mi to, bo ja cię już wogóle nie rozumiem. Jednej chwili móisz mi że mnie kochasz a w drugiej nie zwracasz na mnie uwagi. Co jest- zapytałam patrząc mu w oczy.
- Ja nie wiem. Chciałbym żeby było tak jak dawniej. Nie wiem co się dzieje. Czuje jakąś pustke w sercu. Cieszę się na twój widok tak jak zawsze. Ale jakoś nie chce mi się tego ukazywać.
- Dobra zapytam raz. I oczekuję szczerej odpowiedzi - powiedziałam mu. Złpał mnie za ręcę- Obiecujesz że odpowiesz mi szczerze- zapytała.
- Tak. Obiecuje.
- Kochasz mnie?- zapytałam. Patrzyłam w prosto w coczy. Lecz teraz nie dało się odczytać z nich nic. Nastąpiła cisza. Wiedzialam co to oznaczała. Doadałam tylko krotkie- Aha.- wstałam i skierowałam sie w strone studia.
Nie doszłam do niego bo Harry złapał mnie za rękę.
- Ina. Ja cię kocham. Naprawdę- dodał całując mnie. Tak jak zawsze. Odwzajemniłam pacałunek tylko na chwile. Po chwili oderwałam się od nieg na kilka cm by moc ujrzeć jego oczy. Były przepełmnione milością i radością. Zawsze z tej głębi w jego zielonych tęczówkach można było odczytać co czuje.
- Wiem. Widać to w twoich oczach- dadałam wtulając mu się w tors.
~~~~~~~~
- Was wszystkich odpowiedziałam- śmiejąc sie
- To co robimy niedźwiadka- oznajmił Niall. Tuliliśmy się do siebie jak Teletubisie. Trwało to dość długo. Chłopcy zaczęli ściskać nas coraz mocniej.
- Dusicie nas!- wykrzczałam. Ale ci jednaknie odpuszczali. Wyrwałam się im.- Ide do waszego autobusu.!- miałam nadzieje że Harry mnie usłyszy. Ale ten nic nie zrobil. A ja udałam się w strony ich pojazdu. Wdrapałam się na łózko Harrego. Zalożyłam słuchawki na uszy i popadłam w głęboki sen. Śniły mi się bardzo ciekawe rzeczy. Jednorożce na tęczy sa bardzo ciekawe. Dowiedziałam się że na końcu tęczy jest garnek ze złotymi monetami. Ten sen był bardzo pouczający.
Obudziłam się wcześnie. Pamiętalam że usunęłam na łóżku Hazzy. Lecz jego tam nie było. A koło mnie było pościelone łóżko. Odwróciłam się i zobaczyłam jak Lokaty śpi na kanapie. Zeszłam z łóżka i podeszłam pod kanape. Stanęłam nad Harry i patrzylam jak śpi. Położyłam się koło niego. Przez rok spałam bez niego a ten nie raczył dziś położyć się koło mnie. Wtuliłam się w jego pierś. A ten spał jak zabity. Przytulił się do mnie ale to pewnie odruchowo. Zaczęłam bawić się jego lokami.
- Kobieto. Zostaw moje loki- szepnął mi do ucha, chwytając moję rękę. Tę która bawiła się jego włosami.-Moimi włosami mogą się bawić tylko osby które kocham.- dopowiedział z chytrym uszmieszkiem.
- Czyli mnie nie kochasz?- zapytałam. Próbując nie wybuchnąć śmiechem- To po co ja wczoraj dla ciebie śpiewałam przed tysiącami piszczących dziewczyn, hę?- zapytałam. Wiedziałam że on o tym nic nie wiedział bo spał.
- Ty śpiewałaś wczoraj? Kiedy?- zapytał otwierając oczy.
- Jak spałeś- odpwoedziałam patrząc w tę głębie. Gdy tylko patrzyłam w jego zielone tęczowki w moim brzuchu motylko bawiły się w berka. Kochalam go nad życie. Zbliżyłam swoją twarz do jego. Czułam jego oddech na moich ustach. Lecz czekałam aż to on zrobi ten krok. Lecz on tylko patrzył się w moje oczy. - Masz zamiar się tylko gapić w moje oczy czy mnie wkoncu pocałujesz.?- zapytałam . Ten po chwili wpił się w moje wargi. Całował mnie bardzo delikatnie. Czułam jak podczas pacłunku uśmiecha się. Otworzyłam oczy nie odrywając się od niego. W autobusie nikogo nie było. Wszyscy pewnie spali w hotelu. Zamknęłam oczy i zaczęłam całować go bardziej namętnie. Włożyłam ręcę pod jego koszulke.- Mógłbyś częściej chodzić na siłownie- powiedziałam między pocalunkami. Pojeździłam ręką po jego klacie. Poczułam jak on wkłada swoję rękę pod mój t-shirt, próbował odpiąć mój stanik. Lecz nie udalo mu się to , bo odpięcie mialam z przodu.- Oj kochany. Ja mam odpięcie gdzie indziej- powiedzialam odrywając się od niego na sekundkę. Harry wstał, wziął mnie na ręce i zaprowadzil do łożka. Rzucił mnie na miękki materac u usiadł na mnie rozkrakiem. Zdjął z siebie swoj podkoszulek i dobierał się do mojego. Lecz ja zaprotestowałam.
- Nie spałeś dzisiaj ze mną.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Nie było miejsca koło ciebie. Rozwaliłaś się jak byś byla na swoim- powiedzial poruszjąc przy tym brwiami.
- Koło ciebie też nie było ,ale jak chciałeś mi stanik odpiąć to ci to nie przeszkadzało- zepchnęłam go z siebie. Po czym wylądowal na podlodze. Wstałam z łóżko z zamiarem by opuścić autobus. Przeszłam przez niego. Lecz ten złapał mnie za nogę. Wywalilam się koło niego. Położył się na mnie i namiętnie pocałował. Ja nie odwazjemniłam go choc moje serce mowiło co innego.
- EJ. Chodźcie na śniadanie- zadarł się Louis z marchewka w gębie- Oj nie wiedziałem że wy tu ten teges. Nie przeszkadzam- powiedział z usmieszkiemna twarzt. Harry wrócił do całowania.
- ALe śniadanie już czeka. Jak cos- znów waprował Loui.
- Louis, zajmij się proszę Daria i wynoś się stąd- wydarł się Hazza. Ja popatrzyłam na Louis ten zaczął udawać że płacze. Zapchnęłam Harrego z siebie. Znowu. Podeszłam do Louisa, pacałowałam go w policzek.
- Nie przyjmuj się tym bezszczelnym dzieckeim- powiedzialam Louisowi wskazując na Herrego. - Chodź idziemy na śniadanie- powiedzial Luli i udaliśmy się do hotelowej jadalni. Nałożyłam sobie na talerz jakąs sałatkę z marchewkami. usiadłam przy stole gdzie byli już wszyscy. Zaczęłam zajadać sie sałatką. Lecz nie sprobowałam nawet marchewek bo Louis wszystkie mi podebrał.
- Dzien dobry wszystkim - powiedział Harry.- O ktoś zajął moje miejsce- popatrzył na mnie.
- Przykro mi. Czabyło wstać z podlogi a nie tulić się do niej- powiedziałam. Ten poszedł wziął sobie cos do jedzenia i usiadł mi na kolanach.- Kochanie nie jestes za lekki.- powiedziałam bo nogi zaczęły mi drętwieć.
- Wytrzymasz- odparł. Nie wiedziałam co sie z nim działo. Byl jakiś dziwny.
- Harry. Zejdź bo mi krew do nog nie dopływa. - zszedł . Podniósł mnie krzesła a sam na nie siadł. Chwycił mnie w biodrach i przyciągnął tak że teraz ja siedziałam na jego kolanach. Pocałowałam go delikatnie w usta.- Kocham Cię- szpepnęłam mu do ucha.
- Możesz powtórzyć bo nie slyszłem- odpowiedział z uśmiechem na twarzy. Bawil się przy tym brwiami.
- Kocham cię - szepnęłam mu znow trochę głośniej.
- CO?- zapytał znow.
- Kocham cię- pwiedzialam normalnym tonem.
- Co - wydarł się
- Kocham cię- wykrzczała. Wszyscy ludzi gapili się na mnie.- Przepraszam ale on nie dosłyszy- tłumaczyłam sie.- Ty idioto- powiedziałam Harremu.
- Obrażam się- powiedział i zepchnął mnie ze swoich kolan. Wylądowałam na podłodze.
- Chodź do Tatuśka- powiedział Liam. Wystawiłam język Lokowatemu i poszłam usiąść na Liamie.
- Dzięki- powiedzialam całując go w policzek. Zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się do garderoby chłopaków. Dziś miał odbyć się drugi koncert. A po nim prosto do Londynu. W koncu ich trasa dobiega końcu.
- Chłopcy. Musze teraz wrocić do domu. Musze pogadać z babcią i z mama Dominiki. Musimy sie spakować- powiedziałam.
- Jasne.- odpowiedzieli chórkiem. Z jakiegos powodu Harry siedział i się nie odzywał.
- Zawiezie nas ktoś- dodałam bo nie skapowali oco mi chodzilo. Chwila ciszy. Nikt sie nie odezwal.
- Ja was zawioze- powiedził Liam.- Bo Harremu się dupy nie chce ruszyć żeby dziewczynę do domu odwieść- dodał.
- Też cię kocham Liam- powiedział Harry podchodząc do Liamai calując go w policzek. Liam wytarł policzek ze śliny Hazzy.
- Chodcie- wzięłam Mimi za rękę. I poszłyśmy za Tutśkiem. Liam otworzył nam drzwi. Lecz ja wsiadłam do tyłu zamykając za sobą drzwi. Chcialam dać do zrozumienia że chce być sama. Na to Liam otworzył Dominice drzwi obok kierowcy.
- CO z Tobą- powiedziała Dominika gdy Liam okrązał samochod by usiąśc na miejscu kierowy.
- Pomagam Ci. Widze jak patrzysz na Liama. A teraz zagadaj do niego - powiedzialam. SKonczyłam akurat w tym momecie kiedy Liam wsiadał. Jechaliśmy w ciszy. Li włączył radio na polskiej statcji. Leciało Ai Se Eu Te Pego. W tym samym czasie wraz z Dominiką zaczęłyśmy śpiewać. Kochamy tą piosenkę.
- Boże, jak można to śpiewać.- dodał Liam składając ręce jak by się modlił. Piosenka skonczyła się a za nią leciało ,, What Makes You Beautiful'' Tym razem to on zaczął śpiewać.
- Boże, Jak można to śpiewać- przedrzeźniałam go. Dojechaliśmy w jakieś 30 minut. Zaprosiłam Liama do środka. Lecz siedział cicho bo nic nie rozumiał. Poprosilam Dominikę żeby przyprowadzila mame do moje babci. Miałyśmy razem im to wytłumaczyć. W koncu są wakacje więc powinny się zgodzić na nasz wyjazd. Tak jak myślałam zgodziły się. Spakowała się dość szybko bo Liam mi pomagał. Gdy skończyłam pożegnałam się babcią i resztą. Gdy wyszlam z domu widzialam jak Dominika całuje się z Liamem. Nie chcialam im przeszkadzać. Wyjełam telefoni zrobilam im zdjęcie. Na moje nieszczęście musiał wydać dźwięk przy tym.
- Nie chciałam wam przerywać, ale musimy jechac- dodalam. Tym razem nie miałam żadnych oporów z miejscem z tyłu, lecz Mimi poszła od razu na miejsce koło kierowcy. ucieszyłam się . Była szczęśliwa. A tylko to się liczy.
- Ej. Liam..-zaczęłam- Nie wiesz czy grupa Danielle będzie tańczyla jak bd śpiewać.
- Właściwie to nie- odpwiedzial.- Zadzwoń do chlopakow oni będą wiedzieli.
- Przeciesz zaraz tam będziemy. Po co dzwonić skoro można się osobiście zapytać- dodała Dominika. Dojechaliśmy. Przed bramą czekał Harry. Ucieszylam się. Wysiadłam z auta. aLe ten tylko podszedł do bagażnika i wyjął nasz walizki. Zaniósł je do aotobusu. Stałam jak wryta.
- Nawet się nie przywitasz- zapytałam.
- Przeciesz 2 godziny temu się widzieliśmy- odpowiedział. Nie wytrzymałam . Wzięłam go za rękę i pociągłam w strone parku. Usiedliśmy na ławce.
- Harry. Kiedyś 2 godzin nie mogliśmy bez siebie wytrzymać. A teraz nawet zwykłego ,, cześć'' nie chcesz mi powiedzieć.- zaczęłam swój monolog- Co się stalo przez ten rok. Wytłumacz mi to, bo ja cię już wogóle nie rozumiem. Jednej chwili móisz mi że mnie kochasz a w drugiej nie zwracasz na mnie uwagi. Co jest- zapytałam patrząc mu w oczy.
- Ja nie wiem. Chciałbym żeby było tak jak dawniej. Nie wiem co się dzieje. Czuje jakąś pustke w sercu. Cieszę się na twój widok tak jak zawsze. Ale jakoś nie chce mi się tego ukazywać.
- Dobra zapytam raz. I oczekuję szczerej odpowiedzi - powiedziałam mu. Złpał mnie za ręcę- Obiecujesz że odpowiesz mi szczerze- zapytała.
- Tak. Obiecuje.
- Kochasz mnie?- zapytałam. Patrzyłam w prosto w coczy. Lecz teraz nie dało się odczytać z nich nic. Nastąpiła cisza. Wiedzialam co to oznaczała. Doadałam tylko krotkie- Aha.- wstałam i skierowałam sie w strone studia.
Nie doszłam do niego bo Harry złapał mnie za rękę.
- Ina. Ja cię kocham. Naprawdę- dodał całując mnie. Tak jak zawsze. Odwzajemniłam pacałunek tylko na chwile. Po chwili oderwałam się od nieg na kilka cm by moc ujrzeć jego oczy. Były przepełmnione milością i radością. Zawsze z tej głębi w jego zielonych tęczówkach można było odczytać co czuje.
- Wiem. Widać to w twoich oczach- dadałam wtulając mu się w tors.
UWAGA
NASTĘPNY ROZDZIAŁ DODAM TYLKO POD JEDNYM WARUNKIEM. Pod ostatnim rozdziałem jest przynajmniej 5 komentarzy. Zależy mi na tym by wiedzieć kto czyta mój blog. Bardzo prosze o komentarze. Są dla mnie bardzo ważne
wtorek, 13 marca 2012
Nowa Postać
Uwaga Nowa Postać!
Dominika ,, Mimi'' Tkaczuk (15l.) Wysoka brunetka.
przyjaciółka Iny. Jest wesołą, wolną od nałogów
nastolatką, która lubi imprezować. Z Iną znają się
od urodzenia. Dogadują się, wiedzą o sobie wszystko
i wszystko sobie mówiąc. Jej postać rozwinie się w dalszych
rozdziałach.
Rozdział 11 ,, Między młotem a kowadłem''
Paul odwrócił sie i podszedł wolnym krokiem.
- Co ty powiedziałaś- spytał z niedowierzeniem.
- Nie. Nie zgadzam się.- odpowiedziałam patrząc na mojego ukochanego, który miał nieobecny wzrok.
- Ale dlaczego. Jeszcze rok temu bardzo chciałaś.!- mówił prawie płacząc-Kochałaś to co robisz. I nadal to kochasz. Widzę to w twoich oczach- złapał mnie za ręce i patrzył prosto w oczy.
- Nie śpiewam od roku. Nawet podczas kąpieli. I to wszystko przez Ciebie- pokazałam na Paula palcem.- To ty mi powiedziałeś o śmierci rodziny i to tak beszczelnie. Gdy leciałam do Polski, przysięgłam sobie, że nigdy już nie będę śpiewać. Przynajmniej publicznie.- tłumaczyłam mu to z łazami w oczach. Maja pamięć sięgnęła właśnie tego dnie. Gdy powiedział mi że rodzice nie żyją i za 2 godziyny mam samolot do Polski. Nie moglam w to uwierzyć. Dopiero nie dawno sie z tego otrząsłam.
- Hej! Louis zjadł wszystkie kanapki, jestem głodny. Zaraz umre- wykrzyczał Niall. A ja na samo słowa ,,umre'' zaczęłam płakać.- Ohhh. Ina. Przeciesz żertowałem, nie umre. Nie płacz.
- Niall ty idioto!- odezwał sie wkońcu Harry podchodząc do mnie i wycierając mi łzy. Wtuliłam się w niego. Był taki ciepły. Czułam sie przy nim bezpieczna. - Wiem, że nie chcesz śpiewać i rozumiem cię. ALe chciałbym ci cos pokazać.- wziął mnie za rękę, zasłonił oczy i prowadził mnie gdzieś.
- Harry. Wiesz, że nie lubie niespodzianek- wyżaliłam się. Nie szliśmy za długo. Weszliśmy po schodach. Przesmliśmy jeszcze z jakieś 10 kroków. Usłyszałam jak tłum przed nami piszczy. Czyli jesteśmy na scenie. Hazza odsłonil mi oczy, lecz ja nadal miałam je zamknięte. Nie chciałam widzieć tych wszystkich ludzi.
- Otwórz oczy, skarbie- powiedział Louis. Nie wiedziałam skąd on się tutaj wziął.
- Ej. Tylko nie skarbie, ona jest moja- Wydarł się Zayn. Wziął mnie na ręce. Wtedy otworzyłam oczy. Widziałam tylko jak Harry i Louis śmieją się. Popatrzyłam też na widownie, ale tam cisza jak makiem zasiał.
- Ja ją kocham bardziej nież marchewki.- powiedział Louis siadając na nodze Zayn.- Nawet bardziej niż Harrego- wykrzyczał wkońcu.
- To znaczy że już mnie nie kochasz- podszedł do nas Lokers i zaczął płakać.
- Harry. Musimy pogadać. Wiem, że nadal mnie kochasz, ale twoja dziewczyna wróciła. Nie możemy być razem. Gdy polecimy wszyscy do Londynu znowu mnie zostawisz.- wyżalał się Lou.
- Jeśli chodzi o mnie- zaczęłam- to ja zostaje w Polsce- schyliłam głowę. Nie chciałam widzieć ich min. - Przyleciałam tutaj z jednego powodu i z tego samego tutaj zostaje. - tłumaczyłam. Podniosłam głowe. Popatrzyłam prosto w oczy mojego rycerza. Od razu tego pożałowałam. Nigdy nie chciałam żeby Harry przeze mnie plakał. ALe jednak. Łzy ciekły mu po policzkach. Podeszłam do niego. Chciałam go pocieszyć. Lecz on zbiegł ze sceny, trzkaskając drrzwiami od garderoby. Patrzyłam w tamtą strone dość długo. Zeszłam ze scenu i prosiłam Harrego żeby mi otworzył. Lecz on tego nie zrobił. Zsunęłam się po drzwiach i usiadłem na podlodze. Schwałam glowę między kolana. Widzialam przez łzy że ktoś jest przy mnie. Nie wiedziałam kto. Wtulilam się w niego. Lecz to nie był on tylko ona. Dominika od samego początku wiedziała że nie wracam z nimi. Czuła to co ja. Nie chciała żebym znowu ja zostawiła. Wiedziała co czuję. Tuliła mnie jak nikt inny. Zawsze wiedziała jak mnie pocieszyć. Wkońcu znałyśmy się od urodzenia. Choć była ode mnie rok młodsza. Zawsze wiedziała co mi jest. Czego potrzebuję.
- Hej, mała. Damy radę. Harremu przejdzie. - powiedzial Liam przytulając mnie a zrazem Mimi(Dominikę). Pomyslałam tylko o jednej rzeczy. Wiedziałam, że jak to zrobi to Harrem przejdzie i wyjdzie z garderoby.
- Liam. Zrobisz coś dla mnie. Powiedz proszę Paulowi żeby szykował kontrkt.
- Ina. Jeśli nie chcesz tego robić , to nie rob. Wiem że chcesz żęby Harremu bylo dobrze. Ale jak on będzie szczęśliwy to ty nie będziesz. Zastanów się nad tym. - powiedział pocieszając mnie. Miał racje. Nie wiedziałam czy będę szczęśliwa.
- Liam, wyjdź na scene i zapowiedz mnie. Zaśpiewam- powiedziałam wycierając lzy.- Chce zobaczyć co będę wtedy czuć.
- To mogę zrobicć- oznajmil i poczochrał mi wlosy.
- Liam !!- wydarłam się poprawiając włosy. Widziałam jak staje na scenie i mówi że za jakiś moment wysąpi dziewczyna, która chce spróbować coś nowego. Chce wiedzieć czy będzie szczęśliwa podczas tego co chce robić.
-Panie i panowie oraz Directioner's. Przed Wami Ina.- powiedział wstałam z podłogi. Wbiegłam na scene i poprosiłam Zayna który stał na scenie. Nawet nie wiem czemu. Miał powiedzieć Harremu że wlaśnie śpiewam. Chcialam widzieć jego minę. W głśnikach rozległ się dźwięk piosenki ktorą dostałam rok temu. Tą samą którą miałam śpiewać jako saport One Direction. http://www.youtube.com/watch?v=RWAdb1vgoik . Zaczęłam śpiewać. Lecz nie widziałam Harrego. Śpiewałam dalej. Widziałam tylko tłum gapiących sie na mnie ludzi. Za kulisami widzialam chłopaków, Darię, Gabę, Ash i Mimi. Stałi jak wryci. Wkońcu nie słyszeli jak śpiewam tą piosenkę. Nie mieli takiej okazji.
It's hard to look right,at you baby,
but here's my number,so call me, maybe?
Hey, I just met you, and this is crazy,
but here's my number, so call me, maybe?
And all the other boys, try to chase me,
but here's my number, so call me, maybe?
Before you came into my life
I missed you so bad
I missed you so bad
I missed you so so bad
Before you came into my life
I missed you so bad
And you should know that
So call me, maybe?
Śpiewałam ostatnie wersy piosenki. Byłam szczęśliwa. Cieszylam się , bawiłam na scenie. Tańczyłam i wygłupiałam się. To sprawiało mi frajdę. Nigdy się tak nie czułam. Chciałam by to chwila trwała wiecznie. Lecz tak nie było. Piosenka się skończyła ale Harrego niegdzie nie było. Łza zaczęła splywać mi po policzku. Nie z tego że go nie było. To była łza szczęścia. Ludzie piszczeli i klaskali.
- Ludzie nie klaszczcie, chyba że chcecie by lodówki kinder mlecznej kanapki na was spadły- wrzeszczał Loui. Wszyscy zaczęli się śmiać. Rezem ze mną . Tylko Louis gapił sie na nas nie wiedząc ocho chodzi. Podeszlam do niego i go przytuliłam. Widzialam że łza mu się w oku kręci.
- Louis nie placz. Lodówki nie spadły- ledwo powiedziałam. Nie zdążyłam nic dodać. Byłam noszona na rękach przez chłopaków. Cieszyli sie jak małe dzieci. Widziałam Jak dziewczyny, moje kochane dziewczyny, stały na scenie klaszcząc i śmiejąc się. Zeskoczylam z chlopaków i poleciałam je przytulić. Kochałam je jak siostry, których już nie miałam. Bawiliśmy się na scenie nie zwracając uwagi na publiczność. Oni również dobrze się bawili.
-Aaaaaaaaa- wydarł się nagle Louis- Gdzie są marchewki?- zapytał. Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Luli znowu cos odwalał. Nagle dostał całą siatka obranych marchewek. - Boże, zostaje w Polsce. Ile oni tu marchewek mają!!- wydarł się i zaczął wcinać marchewki. Ja zeszłam ze sceny. Podeszłam, a raczej pokickałam do Paula. Poczułam się jak Louis.
- To dajesz ten kontrakt?- zapytałam unosząc brew.
- No jasne. Poczekaj chwile mala- przytulił mnie i zaczął się oddalać.
- Mała to jest twoja pa.....- przerwałam nie kończąc- Ja nie jestem mała. Jestem średniego wzrostu- poprwiłam się widząc wzrok naszego menagera. Tak wkoncu naszego. Cieszyłam się jak głupi do sera. Poszłam sprawdzić czy Harry nadal jest w garderobie. Drzwi były otwarte. Uchylił i zobaczyłam śpiącego Harrego. Byl pewnie zmęczony. Podeszlam do niego. Łza kręciła mi się w oku. Pierwszy od dłuższego czasu mogłam z nim być, pogadać a ja go zraniłam. Wytarałam łzę. I cicho sie zaśmiałam. Boże jak on wyglądał. Odsłoniłam jego loki który przysłaniały oczy. Tak slodko wyglądał jak spał. Wyciągłam telefon, zrobiłam mu zdjęcie i ustawilam na tapetę. Zostawilam telefon na podłodze i przytulilam sie do mojego rycerza w blyszczącej zrobji. Pocałowalam go w czoło. Momentalnie się uśmiechnął. Przytulił mnie do siebie. Nadal spał. Robił to przez sen.
- Kocham cię- wymamrotał przez sen.
- Ja ciebie też.- pocałowalam go delikatnie w usta. Poczułam jak się uśmiechnął. Już nie spał. Wpił się w moje usta jak Damon w usta Eleny. Mocno go przytulilam. Cieszyłam się że w koncu mogłam z nim pobyc sam na sam.
- Zostaja z tobą- wymamrotałam między pocałunkami. Harry odunął mnie od siebie by mógł spojrzeć mi w oczy. Momentalnie poczułam jak w moim brzuchu, motyle zaczęły szeleć tak jakby bawily się w berka. Te jego piekne zielone oczy. One tyle mówily. Jakby miały swoj świat. Po jego spojrzeniu można było odczytać co czuje. Był wzruszony, wesoły, radosny a przedewszystkim szczęśliwy. Gdy przez ten rok patrzyłam na zdjęcia, jego oczy były jakby nieobecne. Jakby myślami był gdzie indziej. Jego oczy kochały, tak jak właściciel tych oczu.
- Zostajesz ze mną? Jedziesz ze mna do Londynu- zapytał z łzą w oku.
- Tak. Juz podpisałam kontrakt. - ucieszony wstał i wybiegł z garderoby. Nie wiedziałam co się stalo. Wybiegłam za nim i widziałam jak skacze po przyjacielach. Cieszyli się z tego. Ale przypomniałam sobie o DOminice. Przeciesz nie mogłam jej tak zostawić. Nie po tym co mi zrobiła. Jak mi pomagła.
- Chlopcy. Polece z wami ,ale pod jednym warunkiem- powiedziałam cicho.
- No wiedziałem że będzie jakieś ale- wykrzyczał Niall dławiąc się kawałkiem, chyba pizzy.
- Jakie masz to ale- powiedział Zayn.
- Dominika leci z nami- powiedziałam patrząc przyjaciółce w oczy. Momentalnie rozbłysły jej piwne oczęta. BYła szczęśliwa że nie chce jej zostawiać.
- Ale wiesz, my i tak śpimy w autobusie po dwie osoby w łóżku. No Harry otstnmi czasmi sie wysypial. Miał całe łóżko dla siebie- mruknął Louis i od razu dostał w ramię od Nialla.
- Takich rzeczy się nie mówi, idioto. !!- powiedział blondasek.
-Jak ona nie jedzie. to ja też nie. Nie zostawie jej po tym co dla mnie zrobiła- powiedziałam krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Dobra. Jedzie z nami. Najwyżej będzie spała ze mną- powiedział Liam puszczając oczko do Mimi. Ta się speszyła.
- ALby ja śpie z Mimi, a ty s Harym - oznajmilam pokazując język i przytulając koleżankę
- Ej a ja to co- zapytał harry.
- Chcesz spać z Liamem i żebym była czy wolisz spać sam ale wtedy mnie nie będzie przy tobie - powiedziałam łapiąc go za pośladki.
- Nie na moich oczach- warknął Louis.
- Też cię kocham- puścilam mu oczko.
- Kogo kochasz.?- zapytał ze złością Harry.
__________________________________________________________________
Cześć. Nie podoba mi się zabardzo koniec tego rozdziału ale nic innegi nie mogłam wymyśleć.
Jestem ucieszona. Ponad 300 wejść. WOw. Jeszcze jakby te osoby zostawiły jakies komentarze i dodały się do obserwowanych to by było cudownie, Byłabym w niebie. Więc proszę o komentarze. :)
poniedziałek, 12 marca 2012
Do Kuzynki.
No raczej że twój tata. Pepe kasy nie ma a Dawid przecież tam nie mieszka. Z Luckiem nie mamy kontaktów a z Tadziem tylko przelotne rozmowy. :)
A TERAZ DO WSZYSTKICH KTÓRZY CZYTAJĄ.
Zostawcie po sobie jakiś śład. Bardzo chętnie przeczytam wasze komentarze do moich rozdziałów. Bardzo o nie prosze :)
A TERAZ DO WSZYSTKICH KTÓRZY CZYTAJĄ.
Zostawcie po sobie jakiś śład. Bardzo chętnie przeczytam wasze komentarze do moich rozdziałów. Bardzo o nie prosze :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











